Nasze dzieci właśnie wróciły z wakacji

Drodzy Przyjaciele Dzieciaków z Wałbrzycha,

nasze dzieciaki, z Fundacji Garczyńskiej, właśnie wróciły z wakacji w Darłówku. Wyjazd doszedł do skutku tylko dzięki Wam, Darczyńcom. Każde z dzieci musiało zapłacić za 2tygodnowy wyjazd włącznie z podróżą w obie strony tylko 150 zł.

Ogromnie dziękujemy! Wasza pomoc przekłada się w prosty sposób na poprawienie losu tych dzieci. Wakacje dla nich to nie tylko zwykła radość, ale i możliwość pomieszkania przez 2 tygodnie w lepszym świecie. Możliwość dostrzeżenia, że jest lepszy świat i że one mogą do niego należeć.

Oto co donosi Siostra Daniela, Prezes Fundacji:

’21 dzieciaków spędziło 2 tygodnie nad morzem pod opieką 4 opiekunek. Zaczęło się od długiej podróży. Jechaliśmy 16 godzin normalnym, rejsowym busem. Przewoźnik startował z Wałbrzycha i dojeżdżał do kolejnych, nadmorskich miejscowości. Dla naszej kolonii zgodził się pojechać nawet dalej i zawiózł nas na miejsce.

A na miejscu: ogromny ośrodek i czteroosobowe pokoje dla dzieci. Dla bezpieczeństwa, z maluchami w sypialniach spały opiekunki. Codzienne zaplanowana była jakaś atrakcja:

Oczywiście frajdą było już sam pobyt nad morzem i codzienne zabawy w wodzie i na piasku. Była podróż starą kolejką. Dyskoteka i ognisko z pieczeniem kiełbasek; Jazda gokardach, Wyprawa rowerowa dla starszych piękną ścieżką do jeziora Kopań,

 

Wesołe miasteczko, w którym każdy musiał sobie wybrać trzy atrakcje, z których mógł skorzystać (niektóre dzieci miały ogromny problem z wyborem),

 

Rejs w morze klimatycznym statkiem,

Basen, o którym 6 letni Dawid rzekł, że to „najpiękniejszy basen w jakim byłem w swoim życiu”,

Konkurs rzeźby w piasku (trzeba było dokupić specjalne łopaty),

Prywatne jeziorko wykopane przez najmłodszych chłopców,

Zachody słońca: po jednym z nich Dawid stwierdził, że wreszcie wie, gdzie się chowa słońca na noc. Zapytany gdzie odpowiadał dumnie: do morza!

Byliśmy na wycieczce w Darłowie, gdzie zwiedziliśmy zamek książąt piastowskich z XIV wieku.

Wreszcie ostatnią atrakcją była wyprawa do Kluk, gdzie dzieci zwiedzały skansen wsi słowińskiej i w chatach mogły uczestniczyć w różnych pracach codziennych, łącznie z kopaniem torfu. A na koniec spacer przez wydmy w Czołpinie. Przygotowując dzieci do wycieczki mówiłyśmy, że to taka polska pustynia więc muszą się odpowiednio ubrać itd. Jeden z chłopców zapytał poważnie: a czy na pustyni są sklepy? Ktoś próbował wytłumaczyć, że na pustyni to bywają oazy ale tu Polsce to raczej ich nie zobaczy – śmiechu było co nie miara. I radość ogromna kiedy z wydmy zobaczyły morze – biegły do niego z nowymi siłami. Nawet 6-letni Pawełek, który nie chciał przyjąć pomocy tylko dreptał swoimi małymi nóżkami przekonany, że „dam radę!”.

Codzienną atrakcją dla dzieci były wspólne posiłki podczas których usługiwali nam chłopcy z Ukrainy. W ogóle ośrodek był zdominowany przez młodych i starszych Ukraińców co dawało powody do rozmów o sytuacji tego kraju i perspektywach młodych.

Wielką atrakcją było wyjście do „miasta”, stragany, ruch, gry, kolor, dźwięk i dużo zadowolonych ludzi to był klimat, w którym dzieci chciały przebywać. A już lody to była ekstra atrakcja, i ten dylemat co wybrać…

Dzieci zostały też zaproszone na wernisaż niepełnosprawnej, młodej malarki Agnieszki Gawron. Samo spotkanie ze studentką, która traci władzę w nogach, a mimo to nie podaje się, studiuje na krakowskiej ASP i maluje, było dla naszych dzieci niezłą nauka, że przeciwności losu nie muszą być przeszkodą w realizacji marzeń. Bez kompleksów Dawid interpretował kolejne obrazy widząc w nich co tylko chciał 🙂 Na prośbę Agnieszki-malarki dzieci namalowały swoje wspomnienia z wystawy. Spontanicznie napisały też listy z życzeniami i podziwem, że mimo choroby potrafi tworzyć i to takie piękne rzeczy.

Kolejna nauka była w samym ośrodku. Jednocześnie miała tam miejsce inna kolonia, z niegramotnymi wychowawcami i rozwydrzonymi dzieciakami (plucie, szturchanie, wrzaski). Nasze patrzyły na to z góry i z wyraźnym niesmakiem ‚No jak można się tak zachowywać’!

Wychowanie odbywało się także w jadalni- przy każdym ze stołów siedziała jedna z opiekunek. Pilnowały żeby dzieci zjadły, uczyły zachowania przy stole, dzielenia się, uprzejmości.  Widać było, że niektóre dzieci są po prostu wygłodzone, zaniedbane w domu. Na początku nie potrafiły zjeść dwóch dań obiadu czy czegoś poza płatkami na śniadanie. Musiałyśmy zdobyć specjalne pozwolenie na robienie kanapek i wynoszeni ich ze stołówki bo dzieci chwilę po śniadaniu były głodne. Wyglądało to tak, że jadły płatki z mlekiem i robiły kanapkę z serem lub wędliną, wychodziły ze stołówki i zanim doszły do pokoju, to bułkę zjadały. Pod koniec kolonii było już znacznie lepiej i całe posiłki znikały w małych brzuszkach.

Hitem kolonii były styropianowe kulki do dziecięcych pistoletów. Leżały wszędzie, w trawie i na chodnikach. A wyzwaniem było zebranie ich jak najwięcej. 6 letni Pawełek tak był podniecony zabawą, że podczas dyskoteki, kiedy włączono lustrzaną kulę- rzucił się na podłogę zbierać jej rozbłyski, myśląc, że to rzeczone kulki!

Jak to zwykle podczas takich dłuższych wyjazdów bywały też trudne chwile. Nasze dzieci mają niewyobrażalnie ciężkie życie. I skutki widać czasem w zwykłych, codziennych sytuacjach. A to problem z agresją, a to kłopoty z jedzeniem…

Kolonie to także czas na rozwiązywanie i takich problemów.

Piękny, szczęśliwy czas dla dzieciaków. I smutna obserwacja: te dzieci nie tęsknią za domem, nie chcą wracać, proszą o jeszcze kilka dni….

Na koniec dzieci zaczęły spontanicznie dziękować. Zauważyły, że ktoś płaci za ich wakacje. Poczuły wdzięczność. To też piękna lekcja.’

Drodzy Przyjaciele, jeszcze raz dziękujemy za Waszą pomoc! Niech dobro, które dajecie wróci do was z nawiązką!

Wszystkiego dobrego

Beata Rudnicka, woluntariuszka Fundacji

53541 22 97

DANE FUNDACJI:

Fundacja Edukacyjna im. Siostry Wandy Garczyńskiej

FBhttps://www.facebook.com/FundacjaEdukacyjna

E-MAIL: fundacja(at)niepokalanki.pl, TEL: +48 603 669 556

ADRES: Pl. Marceliny Darowskiej 1A, 58-305 Wałbrzych,

Konto fundacji: PKO B.P. 55102050950000500201522549

Dla datków spoza Polski: SWIFT Banku PKO B.P.: BPKOPLPW,

IBAN: PL 55 1020 5095 0000 5002 0152 2549

NIP: 8862977814
KRS: 0000424484

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s