Kliknijcie- żeby pomóc dzieciakom z Wałbrzycha

Drodzy Przyjaciele dzieci z Wałbrzycha,

15-17 grudnia  będzie można wygrać dofinansowanie dla potrzebujących dzieci z Wałbrzycha. Odbędzie się wtedy międzynarodowy, internetowy konkurs Project for Awesome 2017. Wystarczy ZAGŁOSOWAĆ na filmik o tych dzieciakach, żeby zwiększyć szansę na dofinansowanie. TO NIC NIE KOSZTUJE.

MIEJSCE GŁOSOWANIA: link do głosowania podamy 15 grudnia o 18.00

TERMIN GŁOSOWANIA: możemy głosować tylko przez 2 doby: od 15 grudnia (godzina 18.00) do 17.grudnia do 18.00

Jeśli macie facebooka: dołączcie proszę do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/1572511022784083/. Tam podamy link do głosowania, instrukcję, itp, itd.

Jeśli nie macie facebooka: link do głosowania pojawi się 15.12 o godzinie 18.00 na tej stronie www.

Dlaczego to ważne, abyście wzięli udział w akcji

Jeśli zdobędziemy więcej głosów niż inne organizacje dobroczynne DZIECIAKI dostaną dofinansowanie z międzynarodowego konkursu Project for Awesome.

Chodzi o dzieciaki, którymi opiekuje się Fundacja Garczyńskiej najbiedniejszej dzielnicy Wałbrzycha- Sobięcina. Prowadzi dla nich czynną codziennie Świetlicę. Tu mogą się ogrzać, zjeść posiłek, dostać buty, które nie są dziurawe i kurtkę, która ochroni przed zimnem. Tu odrabiają lekcje i dostają pomoc w nauce. Codziennie od godziny 14.00 około 30stka dzieci, w wieku od 5 do 16 lat ma tu bezpieczne miejsce.

Te dzieci żyją w dzielnicy gdzie bywa, że w mieszkaniach nie ma łazienki, prądu, ogrzewania, bywa, że dziecko nie ma własnego łóżka. W życiu tych dzieci problemem jest wszystko: pożywienie, ubranie, buty, podręczniki i przybory szkolne, środki higieny.

Fundusze są potrzebne na karmienie dzieci i zajęcia edukacyjne. Dlatego tak bardzo ważne jest na głosowanie na nasz filmik.

Pamiętaj: co piąte dziecko, które codziennie mijasz na ulicy, nie zjada ciepłego posiłku!

Udało się dostać dofinansowanie już 2 razy uda się i po raz trzeci 🙂

Proszę podajcie ten apel dalej!

Ściskam Was gorąco!

Beata Rudnicka, 535 41 22 97, wolontariuszka Fundacji Garczyńskiej

Reklamy

Listopad w wałbrzyskiej Fundacji Garczyńskiej

Jak donosi Siostra Daniela ‘Mamy więcej dzieci  w świetlicy–  w tym dużo maluchów przedszkolnych wczesnoszkolnych. Odwiedzają nas dawni wychowankowie z pierwszych lat działania świetlicy. Niestety jak to każdej jesieni dzieci dużo chorują. Uczymy jej jadać sałatki i o dziwo idzie to naprawdę dobrze. Dziś jest np. sałatka z kapusty pekińskiej, z pomidorem i papryką. Ruszamy też z akcją podawania dzieciom tranu. Żeby nie chorowały.

Cieszy nas, że udało się dzieci zachęcić do regularnego uczestniczenia w zajęciach astronomicznych w obserwatorium. Raz w tygodniu Siostra Dorotea prowadzi zajęcia teoretyczne o kosmosie, gwiazdach i wszechświecie, a potem Ania – wychowawczyni uzupełnia to o zajęcia plastyczne (rysowanie gwiazd, księżyca, robienie rakiet z butelek, itp.). Oczywiście niemalejącą popularnością cieszy się cotygodniowa zumba!

Cieszymy się, że nasz ‘zakątek cooltury’- czyli budki z książkami i ławeczki- wciąż działa. Mieszkańcy też są zdziwieni, że nikt niczego nie zniszczył, nie połamał, nie zabrał…

Pociągnęliśmy więc  akcję dalej- i postawiliśmy dzisiaj tam wieszak z kurtkami do wzięcia, żeby nikomu nie było zimno. Wieszak pojawił się o 1.00 a już o 14.00 zniknęło 11 kurtek.

I ludzie są zachwyceni i pytają czy mogą dołożyć się do akcji!

Ot i tyle i aż tyle!

Co słychać w Fundacji Garczyńskiej

 

Po wakacyjnym wyjeździe życie wróciło na tzw. normy. Tylko co u nas oznacza ‘norma’

Ale po kolei;

1. Już w połowie sierpnia, u nas w świetlicy odbyły się dwu dniowe warsztaty pt „Podróż po Afryce”. Dwa dni pełne zabawy, śmiechu a przede wszystkim nauki o Afryce jego mieszkańcach, zwyczajach. Wszystko dzięki Fundacji Anny Walczyk, która przyjechała do nas razem z Paniami Anną Jóźwiak i Weroniką Rozenek i zmieniły na chwilę Dolny Śląsk w gorącą Afrykę. Podczas warsztatów dzieci:

    • poszukiwały w ogrodzie zdjęć instrumentów, wybierały te, które pasują do Afryki,
    • samodzielnie robiły  afrykańskie grzechotki i biżuterię,
    • bawiły się w egipską grę,
    • próbowały tajemniczego dania, które przygotowała Pani Ania (kuskus),
    • obejrzały film o afrykańskich plemionach,
    • uczyły się tańca Masajów,
    • przybierały barwy plemienne….

Czas pełen zabaw, które rozszerzały horyzonty. To ważne- im więcej dzieci wiedzą o świecie, tym większa szansa, że zauważą nowe możliwości.

2. Wciąż żyliśmy przeżyciami związanymi z naszymi najstarszymi wychowankami. W tym roku kończyli oni edukację w gimnazjum. Przejście do kolejnego etapu okazało się potężnym wyzwaniem. Dał znać o sobie brak wiary w swoje możliwości…. Cieszymy się z ich wyborów:

  • Nikola jest w Nowym Sączu w szkole gastronomiczno-hotelarsko- turystycznej prowadzonej przez Siostry Niepokalanki. Cieszymy się, bo to dobra szkoła  z internatem,
  • Krzyś jest w technikum w klasie spedycyjnej
  •  Damian w technikum mechanicznym
  •  Patrycja w technikum w klasie logistycznej

Wiemy już, że część Waszych darowizn przeznaczymy na przygotowanie kolejnej grupy dzieciaków do tego etapu. Szukamy trenerów, którzy zrobią dla naszych dzieciaków super-interesujące warsztaty podnoszące samoocenę, dające siłę do kolejnego kroku w życiu. Jeśli możecie kogoś polecić- dajcie znać (nawet z Mazowsza!)

3. Kolejne dni- i kolejne stresy. Tu kłopoty z dzieciakami- a tu deszcze, nawałnice i totalnie przeciekający dach. Na szczęście na koncie fundacji  jest kwota, która (wg wyceny fachowców) wystarczy na naprawę, Na szczęście powoli zbierają się pieniądze na bieżące życie. Ale… firma, która obiecała remont jest zawalona robotą i  odwleka prace u nas. A już przecież październik i pada coraz częściej. Jeśli więc możecie polecić firmę remontową od dachów- polecamy się pamięci (tu już raczej z okolic Wałbrzycha).

4. Oczywiście Siostra Daniela nie byłaby sobą gdyby nie wymyśliła kolejnej akcji.i. Ma rację, że trudno wyrywać dzieci z wielopokoleniowego bezrobocia i biedy bez wsparcia lokalnej społeczności. W tym i w poprzednim roku fundacja przeprowadziła 2 cykle warsztatów dla mam naszych i nie tylko dzieciaków ‘Kiedy mama gotuje i szyje- to lepiej się żyje’. Dwie grupy kursantek s sukcesem ukończyły kurs szycia, gotowania i pieczenia.

5.  Fundacja, Niepokalanki i miasto  przeprowadziły lokalny  festyn 16 września – Urodziny Placu Marceliny Darowskiej (tu mieści się klasztor i fundacja). To działania związane z rewitalizacją miasta, bo nie sztuką jest odbudować domy ale sztuką odbudować więzi i relacje społeczne.  Celem takich imprez jest wzbudzenie u mieszkańców poczucia wspólnoty i może odpowiedzialności za dzielnicę, w której się żyje. Panie z fundacyjnych warsztatów wsparły festyn wypiekami  i pierogami własnego wyrobu. Odbył się również pokaz mody jako podsumowanie kursów a fundacyjne dzieciaki dały pokaz zumby.

6. Tym co pozostanie po festynie będzie „Zakątek cooltury”, plenerowa minibiblioteka w dwóch budkach – jedna z literaturą dla dzieci i młodzieży, druga dla starszych. W ramach projektu „Uwolnić książkę” na placu, między szpalerami żywopłotu, oprócz budek pojawiło się kilka ławek, gdzie w pogodne dni będzie można usiąść i poczytać. Kilku mieszkańców brało w tym udział, wkopali słupki pod budki i zabetonowali podstawy, zrobili budki i ławki. Do budek będą wrzucane książki o różnej tematyce – kryminały, sensacja, współczesna literatura młodzieżowa. Między innymi będą książki autorstwa Johna Greena. W organizowanym przez niego międzynarodowym konkursie Project for Awesome (P4A) nasza fundacja została już dwa razy dofinansowana (konkurs z głosowaniem na filmik w internecie) dlatego chcemy go propagować. Fundacyjne dzieci uczestniczyły w przygotowaniu do festynu, w samym festynie, a teraz dbają o minibiblioteki w budkach: opisały i dostarczyły książki dla dzieci i młodzieży

7. A z rzeczy codziennych- mamy więcej młodszych dzieci, 5-7 latków. Starszaki (ponad-gimnazjalne) przychodzą rzadziej, z czasem zaczynają pełnić rolę wolontariuszy i pomagają w zajmowaniu się maluchami.

Ot i tyle. Przed nami jesień, czyli codzienne zajmowanie się dziećmi: rozmowy, zabawy, karmienie i odrabianie lekcji, rozdawanie kapsułek z tranem (żeby dzieci nie chorowały), wychowywanie, zajęcia rozwijające tak normalne, że aż nudne 🙂

Planujemy wciąż i nieustannie różne rzeczy: przed nami realizacja projektu turystycznego „Złoto Dolnego Śląska” w ramach którego odwiedzimy miejsca na Dolnym Śląsku związane ze złotem – wałbrzyski Książ, Złotoryję z kopalnią złota i kilka jeszcze innych miejsc. Dzieci marzą o wyjeździe do Energylandii ale to może jeszcze w przyszłości. Na teraz planujemy zajęcia dodatkowe: będzie na pewno zumba, jak w latach poprzednich, może angielski, jak znajdziemy kogoś do języka prowadzącego ciekawe zajęcia z dziećmi, może gitara dla chętnych.

Szczególnie musimy zająć się dziećmi, które zaczynają naukę i już mają trudności w opanowaniu literek i pisaniu. Trzeba im pomóc zaraz na starcie, żeby nie zostały w tyle.

Dane Fundacji:

Fundacja Edukacyjna im. Siostry Wandy Garczyńskiej

FBhttps://www.facebook.com/FundacjaEdukacyjna

WWWhttps://fundacjagarczynskiej.wordpress.com

E-MAIL: fundacja(at)niepokalanki.plTEL+48 603 669 556

ADRESPl. Marceliny Darowskiej 1A, 58-305 Wałbrzych,

Konto fundacji: PKO B.P. 55102050950000500201522549

Dla datków spoza Polski: SWIFT Banku PKO B.P.: BPKOPLPW,

IBAN: PL 55 1020 5095 0000 5002 0152 2549

NIP: 8862977814
KRS: 0000424484

Pomóż dzieciakom z najbiedniejszej dzielnicy Wałbrzycha

Proszę Was o datki, które w 100% będą przeznaczone na zapewnienie codziennego pożywienia dla dzieci i na 2 minimalne pensje dla wychowawczyń, które opiekują się tymi dziećmi w świetlicy edukacyjnej prowadzonej przez Fundację Garczyńskiej.
Ostatnie deszcze uszkodziły dach świetlicyCałe fundacyjne fundusze pochłonie jego remont . Podczas ostatnich gwałtownych deszczy, lało się w tylu miejscach i tak intensywnie, że nawet nie było sensu nawet podstawiać wiader. Kolejne łatanie już nie pomoże. Kolejnej zimy dach nie przetrwa.  Jest już ekipa i termin (wrzesień). 
Mimo remontu świetlica będzie działała. Nie chcemy zostawić dzieci na pastwę ich trudnego losu. Musimy  zapewnić dzieciom pożywienie i bezpieczne miejsce do odrabiana lekcji, do ogrzania się, do opieki. 
 
Zabraknie pieniędzy na jedzenie dla dzieci, 2 minimalne pensje dla wychowawczyń i bieżące rachunki. Miesięcznie  to 6 tyś zł i zabraknie nam na … 4 miesiące.
 
Gwarantuję że to uczciwa sprawa, że warto im pomóc. Byłam, widziałam!
Znam tę fundację od 5 lat. Tam każdy grosz idzie na naprawdę bardzo biedne dzieciaki. Tam są karmione, są motywowane do nauki, dostają ubrania i buty. Dzięki fundacji dzieciaki są wyrywane ze swojego toksycznego środowiska na wycieczki i kolonie. Żeby im pokazać, że istnieje lepszy świat a one mają prawo do niego należeć.
Gdybym tam nie pojechała, nie uwierzyłabym, że we współczesnej Polsce dzieciak może mieszkać bez prądu, że po świetlicowym posiłku chowa do torby 2 kromki chleba ‚na jutro’…i że ze świetlicowych wycieczek czy kolonii nie chce wracać do domu…
Każda wpłata jest cenna. Każde 10 zł to już posiłek dla dziecka.
Proszę pomóżcie. Proszę wyślijcie apel do zaprzyjaźnionych firm, do znajomych, do rodziny. 
Ufam, że grosz do grosza i jakoś uda się pomóc dzieciakom. Są tego warte!
Beata Rudnicka
woluntariuszka fundacji
535 41 22 97
DANE FUNDACJI:

Fundacja Edukacyjna im. Siostry Wandy Garczyńskiej

E-MAIL: fundacja(at)niepokalanki.plTEL+48 603 669 556

ADRES: Pl. Marceliny Darowskiej 1A, 58-305 Wałbrzych,

Konto fundacji: PKO B.P. 55102050950000500201522549

Dla datków spoza Polski: SWIFT Banku PKO B.P.: BPKOPLPW,

IBAN: PL 55 1020 5095 0000 5002 0152 2549

NIP: 8862977814
KRS: 0000424484

Nasze dzieci właśnie wróciły z wakacji

Drodzy Przyjaciele Dzieciaków z Wałbrzycha,

nasze dzieciaki, z Fundacji Garczyńskiej, właśnie wróciły z wakacji w Darłówku. Wyjazd doszedł do skutku tylko dzięki Wam, Darczyńcom. Każde z dzieci musiało zapłacić za 2tygodnowy wyjazd włącznie z podróżą w obie strony tylko 150 zł.

Ogromnie dziękujemy! Wasza pomoc przekłada się w prosty sposób na poprawienie losu tych dzieci. Wakacje dla nich to nie tylko zwykła radość, ale i możliwość pomieszkania przez 2 tygodnie w lepszym świecie. Możliwość dostrzeżenia, że jest lepszy świat i że one mogą do niego należeć.

Oto co donosi Siostra Daniela, Prezes Fundacji:

’21 dzieciaków spędziło 2 tygodnie nad morzem pod opieką 4 opiekunek. Zaczęło się od długiej podróży. Jechaliśmy 16 godzin normalnym, rejsowym busem. Przewoźnik startował z Wałbrzycha i dojeżdżał do kolejnych, nadmorskich miejscowości. Dla naszej kolonii zgodził się pojechać nawet dalej i zawiózł nas na miejsce.

A na miejscu: ogromny ośrodek i czteroosobowe pokoje dla dzieci. Dla bezpieczeństwa, z maluchami w sypialniach spały opiekunki. Codzienne zaplanowana była jakaś atrakcja:

Oczywiście frajdą było już sam pobyt nad morzem i codzienne zabawy w wodzie i na piasku. Była podróż starą kolejką. Dyskoteka i ognisko z pieczeniem kiełbasek; Jazda gokardach, Wyprawa rowerowa dla starszych piękną ścieżką do jeziora Kopań,

 

Wesołe miasteczko, w którym każdy musiał sobie wybrać trzy atrakcje, z których mógł skorzystać (niektóre dzieci miały ogromny problem z wyborem),

 

Rejs w morze klimatycznym statkiem,

Basen, o którym 6 letni Dawid rzekł, że to „najpiękniejszy basen w jakim byłem w swoim życiu”,

Konkurs rzeźby w piasku (trzeba było dokupić specjalne łopaty),

Prywatne jeziorko wykopane przez najmłodszych chłopców,

Zachody słońca: po jednym z nich Dawid stwierdził, że wreszcie wie, gdzie się chowa słońca na noc. Zapytany gdzie odpowiadał dumnie: do morza!

Byliśmy na wycieczce w Darłowie, gdzie zwiedziliśmy zamek książąt piastowskich z XIV wieku.

Wreszcie ostatnią atrakcją była wyprawa do Kluk, gdzie dzieci zwiedzały skansen wsi słowińskiej i w chatach mogły uczestniczyć w różnych pracach codziennych, łącznie z kopaniem torfu. A na koniec spacer przez wydmy w Czołpinie. Przygotowując dzieci do wycieczki mówiłyśmy, że to taka polska pustynia więc muszą się odpowiednio ubrać itd. Jeden z chłopców zapytał poważnie: a czy na pustyni są sklepy? Ktoś próbował wytłumaczyć, że na pustyni to bywają oazy ale tu Polsce to raczej ich nie zobaczy – śmiechu było co nie miara. I radość ogromna kiedy z wydmy zobaczyły morze – biegły do niego z nowymi siłami. Nawet 6-letni Pawełek, który nie chciał przyjąć pomocy tylko dreptał swoimi małymi nóżkami przekonany, że „dam radę!”.

Codzienną atrakcją dla dzieci były wspólne posiłki podczas których usługiwali nam chłopcy z Ukrainy. W ogóle ośrodek był zdominowany przez młodych i starszych Ukraińców co dawało powody do rozmów o sytuacji tego kraju i perspektywach młodych.

Wielką atrakcją było wyjście do „miasta”, stragany, ruch, gry, kolor, dźwięk i dużo zadowolonych ludzi to był klimat, w którym dzieci chciały przebywać. A już lody to była ekstra atrakcja, i ten dylemat co wybrać…

Dzieci zostały też zaproszone na wernisaż niepełnosprawnej, młodej malarki Agnieszki Gawron. Samo spotkanie ze studentką, która traci władzę w nogach, a mimo to nie podaje się, studiuje na krakowskiej ASP i maluje, było dla naszych dzieci niezłą nauka, że przeciwności losu nie muszą być przeszkodą w realizacji marzeń. Bez kompleksów Dawid interpretował kolejne obrazy widząc w nich co tylko chciał 🙂 Na prośbę Agnieszki-malarki dzieci namalowały swoje wspomnienia z wystawy. Spontanicznie napisały też listy z życzeniami i podziwem, że mimo choroby potrafi tworzyć i to takie piękne rzeczy.

Kolejna nauka była w samym ośrodku. Jednocześnie miała tam miejsce inna kolonia, z niegramotnymi wychowawcami i rozwydrzonymi dzieciakami (plucie, szturchanie, wrzaski). Nasze patrzyły na to z góry i z wyraźnym niesmakiem ‚No jak można się tak zachowywać’!

Wychowanie odbywało się także w jadalni- przy każdym ze stołów siedziała jedna z opiekunek. Pilnowały żeby dzieci zjadły, uczyły zachowania przy stole, dzielenia się, uprzejmości.  Widać było, że niektóre dzieci są po prostu wygłodzone, zaniedbane w domu. Na początku nie potrafiły zjeść dwóch dań obiadu czy czegoś poza płatkami na śniadanie. Musiałyśmy zdobyć specjalne pozwolenie na robienie kanapek i wynoszeni ich ze stołówki bo dzieci chwilę po śniadaniu były głodne. Wyglądało to tak, że jadły płatki z mlekiem i robiły kanapkę z serem lub wędliną, wychodziły ze stołówki i zanim doszły do pokoju, to bułkę zjadały. Pod koniec kolonii było już znacznie lepiej i całe posiłki znikały w małych brzuszkach.

Hitem kolonii były styropianowe kulki do dziecięcych pistoletów. Leżały wszędzie, w trawie i na chodnikach. A wyzwaniem było zebranie ich jak najwięcej. 6 letni Pawełek tak był podniecony zabawą, że podczas dyskoteki, kiedy włączono lustrzaną kulę- rzucił się na podłogę zbierać jej rozbłyski, myśląc, że to rzeczone kulki!

Jak to zwykle podczas takich dłuższych wyjazdów bywały też trudne chwile. Nasze dzieci mają niewyobrażalnie ciężkie życie. I skutki widać czasem w zwykłych, codziennych sytuacjach. A to problem z agresją, a to kłopoty z jedzeniem…

Kolonie to także czas na rozwiązywanie i takich problemów.

Piękny, szczęśliwy czas dla dzieciaków. I smutna obserwacja: te dzieci nie tęsknią za domem, nie chcą wracać, proszą o jeszcze kilka dni….

Na koniec dzieci zaczęły spontanicznie dziękować. Zauważyły, że ktoś płaci za ich wakacje. Poczuły wdzięczność. To też piękna lekcja.’

Drodzy Przyjaciele, jeszcze raz dziękujemy za Waszą pomoc! Niech dobro, które dajecie wróci do was z nawiązką!

Wszystkiego dobrego

Beata Rudnicka, woluntariuszka Fundacji

53541 22 97

DANE FUNDACJI:

Fundacja Edukacyjna im. Siostry Wandy Garczyńskiej

FBhttps://www.facebook.com/FundacjaEdukacyjna

E-MAIL: fundacja(at)niepokalanki.pl, TEL: +48 603 669 556

ADRES: Pl. Marceliny Darowskiej 1A, 58-305 Wałbrzych,

Konto fundacji: PKO B.P. 55102050950000500201522549

Dla datków spoza Polski: SWIFT Banku PKO B.P.: BPKOPLPW,

IBAN: PL 55 1020 5095 0000 5002 0152 2549

NIP: 8862977814
KRS: 0000424484

 

Australijska nagroda uznania

20 maja w bibliotece Muzeum Powstania Warszawskiego miała miejsce wzruszająca uroczystość nadania tytułów Małych Bohaterów przez australijską polonijną Fundację Polcul.

W tym roku wśród 15 wyróżnionych społeczników znalazła się założycielka naszej fundacji, Siostra Daniela. Uroczystość uhonorował swoją obecnością Ambasador Australii w Polsce.

Działalność Siostry Danieli na rzecz wałbrzyskich potrzebujących dzieci została dostrzeżona nawet w Australii i to na równi z również wyróżnioną w tym roku, potężną akcją ‚Cała Polska czyta dzieciom’. Pełna lista wyróżnionych znajduje się tutaj: http://www.polcul.pl/index.
php?option=com_content&view=featured&Itemid=101

Fundację Polcul powołał do życia w Australii polski emigrant i działacz społeczny, nieżyjący już, Jerzy Boniecki. Celem fundacji jest wyróżnianie:

  • postaw objawiających się tworzeniem społeczeństwa obywatelskiego,
  • działalności wyrażających poszanowanie i tolerancję dla innych,
  • osób poświęcających swój czas i energię dla wspólnego dobra, podejmujących inicjatywy służące demokracji i budowaniu społeczności lokalnych.

Wyróżnienia Fundacji przyznawane są dwa razy w roku. Wyboru laureatów dokonuje Kapituła na podstawie wniosków przygotowanych przez Konsultantów Fundacji. Siostrę Danielę wskazała do wyróżnienia konsultantka, wychowanka szymanowska, Joanna Moraczewska-Gwiazdowska.

 

O fundacji Polcul – ‘ „Tygodnik Powszechny” Nr 39 z 28 września 2003r:

– Kiedy i w jakich okolicznościach powstał Polcul?

– Sam pomysł narodził się w 1976 roku, niedługo po zajściach czerwcowych i powstaniu Komitetu Obrony Robotników, ale do zbudowania form organizacyjnych doszło dopiero w 1980 roku. Powstanie Fundacji poprzedzone było konsultacjami z różnymi osobami i instytucjami zaangażowanymi w rozwój opozycji demokratycznej w Polsce. Ważną rolę odegrała tu “Kultura” Jerzego Giedroycia.

Profil pierwszych laureatów dobrze odzwierciedla okres, w którym powstała Fundacja. Nagradzaliśmy wówczas ludzi związanych przede wszystkim z ruchem kultury niezależnej, ruchem związkowym i obroną praw człowieka. Stąd też nazwiska: Michnik, Geremek, małżeństwo Wujców, Helena Łuczywo, Halina Mikołajska. Ale większość stanowili nieznani szerzej drukarze, kolporterzy, działacze związkowi. W sumie w latach 80. wyróżniliśmy około 600 osób.

– Kto decyduje o wyborze laureatów?

– Przed rokiem 1989, w okresie “heroicznym”, kandydatury przychodziły przede wszystkim od środowisk opozycji demokratycznej, które cieszyły się dużym stopniem wiarygodności i autorytetem moralnym. Nazwiska przekazywane były na Zachód przez ludzi zaufanych, jak np. Stefan Kisielewski, który w tym okresie poruszał się dość swobodnie pomiędzy Warszawą a Paryżem. Do oceny zgłaszanych propozycji powołaliśmy jury, które wtedy w całości zamieszkiwało na zachodzie. To byli ludzi tacy jak: Jan Nowak-Jeziorański, Gustaw Herling-Grudziński, Eugeniusz Smolar czy Jerzy Giedroyc, by wymienić tylko niektórych. Po 1989 do jury stopniowo zaczęliśmy wprowadzać ludzi mieszkających w kraju: Jacka Fedorowicza, Czesława Bieleckiego, Zofię Bartoszewską. Dziś poza dwoma jurorami mieszkającymi w Australii, mną i Jankiem Pakulskim, wszyscy mieszkają w Polsce.

Rok 1989 przyniósł zasadniczą zmianę w naszej działalności. […] Zdecydowaliśmy, że nagradzać będziemy działaczy promujących kulturę obywatelską przez małe “k”, a więc tych, którzy codzienną pracą budują zręby społeczeństwa obywatelskiego, promują dbałość o wspólne dobro, pomagają niepełnosprawnym, rozwijają kulturę lokalną itd.

[…]Musieliśmy znaleźć ludzi, którzy wyłuskiwaliby takich Małych Bohaterów i ich wartościowe projekty. W ten sposób powstała funkcja tzw. konsultantów, których zadaniem jest przedstawianie kandydatów do nagrody.

– Kim są konsultanci?

– Nie są to osoby z pierwszych stron gazet. To ludzie odznaczający się dużą wrażliwością społeczną, zmysłem obserwacji otaczającego ich środowiska i doskonałą znajomością polskich realiów. Mamy w tej chwili pięciu konsultantów zamieszkałych w różnych rejonach Polski.

– Z jakim odzewem spotyka się działalność Polculu w Polsce?

– Myślę, że z dużym, choćby dlatego, że przyznajemy około 50 nagród rocznie. Na uroczystościach wręczania nagród spotykają się laureaci wzajemnie siebie nie znający. To, że ci wszyscy wspaniali społecznicy mogą być wtedy razem, tworzy coś na kształt duchowego braterstwa. Ci ludzie po prostu widzą, że takich jak oni jest więcej. To bardzo uwznioślające i stymulujące uczucie.

– Polcul działa już od 23 lat – w czym upatruje Pan źródła jego sukcesu?

– Na pewno w tym, że jako organizacja zawsze działaliśmy ponad podziałami politycznymi, religijnymi i etnicznymi. Byliśmy zawsze niezależni i otaczaliśmy się, by użyć powiedzenia Władysława Bartoszewskiego, ludźmi przyzwoitymi. Ale mam też taką teorię, że ludzie, którzy działają społecznie – a nikt w Polculu nie działa odpłatnie – są po prostu szczęśliwsi, bo myślą o innych, nie o sobie. Może tu właśnie kryje się źródło tego, że wciąż istniejemy.’

1% dla Fundacji

Fundacja  Wandy Garczyńskiej prosi o przekazanie 1% podatku na rzecz wałbrzyskich dzieci, którymi się opiekuje. Wystarczy wpisać do deklaracji podatkowej numer KRS Fundacji: 0000424484.

Dobro Fundacji Garczyńskiej obejmuje coraz to nowych ludzi. Są:

  • dzieciaki w świetlicy,
  • były 2 rodziny uchodźców z Donbasu,
  • nauka gotowania i szycia dla okolicznych mam,
  • rozdawanie ubrań potrzebującym,
  • pomoc żywnościowo około-świąteczna dla biednych rodzin,
  • spotkania lokalnego koła Szlachetnej Paczki …
  • spotkania (zainicjowane przez wychowawczynię Anię) w ramach portalu społecznościowego ‘Mama odda Mamie’.
  • a teraz jest przygarnięta do fundacyjnego hostelu bezdomna rodzina. Choć 3 osoby w tej pracują- nie są w stanie wynająć za te minimalne wynagrodzenia żadnego mieszkania.